Skrzydła - Inni, lecz tacy sami, rozdział I

skrzydła

***


W domku letniskowym, gdzie wypoczywali od paru dni państwo Marzelscy, nad ranem rozległ się krzyk piętnastoletniej Kosmy. Pobudził on rodziców, którzy ze strachem przybiegli do pokoju, w którym spali Kosma z młodszym o trzy lata bratem, Błażejem. Ten już siedział przy niej, patrząc z niedowierzaniem na to, co się działo z dziewczyną. 

Kosma leżała skulona na boku, łkając. Jej koszulka nocna była na plecach rozdarta i mokra od krwi. Ciało rozdzierało od środka coś rosnącego po bokach kręgosłupa od łopatek do lędźwi. Z ran sączyła się jasna krew. To coś rosło w nieprawdopodobnie szybkim tempie. Najpierw nagie, ciemno różowe, zakrwawione i pełne pulsujących żyłek pod cienką skórą, o nieokreślonym kształcie. Szybko zaczęło jednak przypominać to, czym miało być – w nienaturalnie przyspieszonym tempie rosły dwa potężne skrzydła, wpierw nagie, pokrywające się szarobiałym meszkiem, aby pod koniec porosnąć pięknymi białymi piórami, póki co pobrudzonymi krwią. 

Rodzice i brat byli w tak wielkim szoku, że nie wiedzieli, co się dzieje, ani jak pomóc Kosmie. Mama szybko pobiegła po miskę z wodą i delikatną szmatką przecierała zaczerwienione i opuchnięte brzegi ran. Gładziła córkę po twarzy, podczas gdy brat trzymał ją za ręce, a tato ze zdumieniem śledził proces rośnięcia skrzydeł.

Po jakiejś godzinie wszystko dobiegło końca. Nastolatka znacznie osłabła, więc nawet nie wstała. Rodzina przy niej czuwała. Obmyli jej plecy i skrzydła z krwi, podali picie i śniadanie. Jeszcze przez kilka godzin Kosma odpoczywała, ale na szczęście szybko poczuła się lepiej. Nie rozumiała, co tak naprawdę się wydarzyło – wszystko było tak niewiarygodne. Jednak wszyscy wiedzieli, że to, co widzieli, było realne. 

Wkrótce okazało się, że skrzydła Kosmy mogą stać się niewidzialne i nienamacalne dla wszystkich. Jedynie ich właścicielka czuła ciężar skrzydeł i że dalej są na swoim miejscu. Pozwoliło jej to nosić dawne ubrania. Jednak niszczyły się one w chwili, kiedy skrzydła stawały się na powrót rzeczywiste. Dopiero po paru dniach Kosma nauczyła się panować nad ukrywaniem swych skrzydeł. O wiele dłużej trwało zaakceptowanie tego, że nie jest już taka jak dawniej. Na szczęście rodzina jej nie odrzuciła, za to wspierała w tym trudnym czasie. 

Prywatne badania rentgenowskie wykryły, że cały układ szkieletowy i mięśniowy dostosował się w ostatnim czasie do zmian. Lekarz stwierdził, że przygotowywanie ciała do rewolucji zaczęło się o wiele wcześniej. Kości stały się lżejsze, większość z nich stała się aerodynamiczna. Mięśnie przy kręgosłupie, jak i całego ciała i skrzydeł były mocniejsze niż kiedykolwiek. Kosma miała więc w pełni sprawne dodatkowe kończyny, które pozwoliły jej wznieść się w przestworza w rok po urośnięciu i jeszcze niejeden raz. 




*** 




Dwudziestoletni Walerian potrafił już panować nad swoją telepatią. Ukończył pierwszy rok studiów biotechnologicznych, które miały go poprowadzić do poznania, skąd się u niego wzięła ta niezwykła umiejętność. Był bowiem przekonany od dłuższego czasu, że to geny były odpowiedzialne za bardziej rozwinięty umysł, jednak nie umiał tego wytłumaczyć ani nie miał dowodów. Utwierdzał się jednak w swoim przekonaniu, gdyż w ciągu ostatnich lat udało mu się poznać kilka niezwykłych osób. Poznał tych, którzy posiadali coś, czego nie miał przeciętny człowiek. Przy tym odkrył, że potrafi dostrzec, w kim drzemią niezwykłe umiejętności. Chociaż tego nie rozumiał, dostrzegał coś na kształt promieniowania ciała, którego nie widział nikt poza nim. Takie zjawisko zaobserwował tylko podczas pierwszych kilku spotkań z osobą, która miała jakieś ponadprzeciętne zdolności, nawet jeśli sama jeszcze o tym nie wiedziała. 

Starszy o pięć lat brat Waleriana, Ładek, studiował właśnie na studiach doktoranckich na Uniwersytecie Technologiczno - Przyrodniczym w Bydgoszczy. Dokładnie na tej samej uczelni, na której studiował Walerian. Tylko on jeden, jak dotąd, wiedział o telepatii Waleriana. Rodzice kiedyś podejrzewali, że z synem coś się dzieje, ale nigdy nie dowiedzieli się, że posiada tak niezwykłą zdolność. Chłopak nie powiedział im prawdy, gdyż wiedział, jakimi są realistami.

Przypadkiem Walerian poznał w Bydgoszczy Kosmę, wówczas dziewiętnastolatkę i jej młodszego brata, Błażeja. Od razu zorientował się, że Kosma nie była zwyczajną dziewczyną, lecz nie ujawniał się. Wkrótce potem, obdarzony przyjaźnią i zaufaniem, dowiedział się o skrzydłach dziewczyny i w odpowiedzi wyjawił rodzeństwu swój sekret. Podziwiał skrzydła koleżanki wielokrotnie i zastanawiał się, jakim cudem doszło do czegoś tak niewiarygodnego. 

Zastanawiające było, że takie paranormalne zjawiska działy się naprawdę. Chociaż Walerian czasami rozmyślał, czy może to wszystko, co widział, czuł, słyszał, robił nie jest jednym wielkim snem... Ale nie było. 




***




Czas sprawił, że Kosma i Błażej bardzo zaprzyjaźnili się z Walerianem i Ładkiem. Różnili się wiekiem, ale dogadywali się lepiej niż niejedno rodzeństwo. Zaczęli myśleć, by w przyszłości otworzyć własną placówkę badań naukowych, które były ich wspólną pasją. Kosma i Walerian interesowali się przedmiotem badań, zaś Błażej i Ładek sprzętem, który może być do nich używany. W czasie studiów Kosma poznała Artura, rok starszego od siebie chłopaka, z którym dwa lata później postanowiła związać się na zawsze. On również miał niesamowite zdolności – potrafił unosić wszystko siłą woli, w tym samego siebie. Okazało się, że był to chłopak, którego Walerian kilka lat wcześniej przypadkowo widział, gdy ten unosił coś na odległość, a jego ciało otacza tajemnicza energia. Był już wtedy pewien, że ów chłopak miał zdolności telekinezyjne, ale nie zdradził sekretu ani nawet nie okazał, że o nim wie. Gdy obaj się w końcu poznali, Walerian z uśmiechem wspomniał tamten dzień. Jednocześnie przekonał się, że przy kolejnym spotkaniu po latach nie widział wokół Artura tej niezwykłej poświaty.

Artur i Kosma poznali swoje tajemnice, znaleźli jeden w drugim zrozumienie i wsparcie. To ich bardzo zbliżyło. W czasie narzeczeństwa Kosmy i Artura doszło do kolejnej zmiany w kobiecie – nagle zaczęły ją boleć oczy i przez kilka tygodni miała problemy z widzeniem. Żadne krople ani inne leki nie pomagały. Pewnego grudniowego wieczoru sprawa się wyjaśniła. Tego samego dnia rano objawy ustały, jak ręka odjął, czego nikt nie rozumiał. Po kilku godzinach, podczas spaceru narzeczonych, oczy Kosmy same z siebie wyemitowały różową wiązkę nieznanej energii, która zniszczyła ławkę niczym pocisk laserowy. Moc zniknęła po zamknięciu oczu i pojawiała się za każdym razem, gdy przerażona dziewczyna ponownie rozchylała powieki. Artur wspierał ukochaną, mimo że był wstrząśnięty tym, co zobaczył. Razem z nią odkrył szybko, że ciemne okulary chronią przed wyzwalaniem wiązki optycznej. Od tamtej pory Kosma musiała na stałe nosić okulary o dużych czarnych soczewkach. Tylko to blokowało samoczynne działanie tęczówki, a dokładniej absorbowanie przez nią energii z otoczenia celem natychmiastowej zamiany jej na silną moc optyczną. Z początku Walerian ani pozostali nie rozumieli, jak powstawała moc Kosmy, dopiero po kilku miesiącach naukowiec doszedł do wniosku, iż to komórki tęczówki posiadają tak niezwykłe właściwości. Niestety, nie dało się nad nimi panować.

Ładek wyprowadził się do Włoszech po uzyskaniu doktoratu. Tam spotkał swoją przyszłą żonę, Polkę, która mieszkała już od wielu lat w Italii. Z nią założył rodzinę i zajął się tym, co lubił – uczył w szkole średniej techniki i konstrukcji – oraz pielęgnował swoje pasje w prywatnej pracowni. Błażej, zarażony wcześniej pasją Ładka, poszedł na studia na ten sam kierunek, czyli mechanikę, wiążąc z tym swoją przyszłość.


Dziś kolejny fragment pierwszego rozdziału mojej książki. Chcecie więcej?
Podziel się w Google Plus

O autorce Anna Wojtyna

Jestem Ania, mama, która uwielbia gotować, piec i jeść oraz blogować. Więcej o mnie znajdziesz na stronie "O mnie"

0 komentarz(y) :

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w komentarzach. Czytam wszystkie komentarze i staram się odpowiadać na każdy z nich.
Pozdrawiam i zapraszam do szukania innych inspirujących przepisów lub porad rodzicielskich!